fbpx

NEWS:

w wydaniu tradycyjnym (papierowym) strona: 54

Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • z jakiego kraju importujemy najwięcej miodu;
  • jak dużo patoki Polska kupuje zza granicy i ile sprzedaje do innych państw;
  • jakie problemy może generować ta sytuacja i czy możemy im zaradzić.

Polski rynek zalewa miód z Ukrainy?

Czy polski rynek zalewa miód z importu? Tak! Czy Ukraina jest głównym krajem, z którego jest sprowadzany? Nie, nasz wschodni sąsiad jest ważnym dostawcą patoki, ale najwięcej dostarczają nam Chiny. Produkt ten także eksportujemy, choć przyznać należy, że mowa tu o ilościach znacznie mniejszych niż te, które nad Wisłę są wwożone.


Fot. ruslan_ivantsov z freepik

Zaskakujące dane?

W dość powszechnej opinii Chiny to kraj bez pszczół. W mediach pojawiały się informacje o prowincjach, w których z powodu chemizacji rolnictwa populacje zapylaczy zostały kompletnie zniszczone. Chętnie były publikowane zdjęcia, na których chińscy ogrodnicy ręcznie zapylają swoje uprawy. Choć odrębną kwestią pozostaje to, jak bardzo taki obraz jest zgodny z rzeczywistością1, to i tak może dziwić, że państwo z tak olbrzymim wewnętrznym, a więc i chłonnym przecież, rynkiem dostarcza miód do Polski, kraju który – ponownie w stereotypowej opinii – pełen jest światowej klasy specjalistów od gospodarki pasiecznej. Teoretycznie powinno być zupełnie inaczej. To z Polski do Chin płynąć powinny transporty miodu, a kraj nasz winien już dawno stać się eksporterem netto2 miodu. Nie chcę tu pastwić się nad słabościami polskiego pszczelarstwa, kompletnie nieefektywnym systemem szkoleń czy dysfunkcjami organizacyjnymi w branży. Przejdę więc od razu do analizy rynku miodu. Sytuacja związana z jego hurtową sprzedażą bezpośrednio po zakończeniu sezonu nie należała do łatwych, a od początku 2023 r. w ogóle stała się trudna. Do przeanalizowania danych liczbowych z handlu międzynarodowego miodem zainspirowała mnie rozmowa z moim wieloletnim znajomym Wojciechem Kopciem, osobą niezwiązaną z branżą pszczelarską, a zatem być może bardziej obiektywnie patrzącą na nią. Doszło do niej podczas 11 Międzynarodowej Konferencji Borówkowej, która odbyła się w pierwszej połowie marca w Ożarowie Mazowieckim. Informacje, na podstawie których opracowałem poniższy raport, także są bardzo świeże: obejmują ostatnie 10-lecie, szczegółowo ostatni pełny rok kalendarzowy, a także styczeń 2023.

Dużo importujemy

Sprowadzamy do Polski sporo miodu. Tak jest od dawna, a trend wzrostowy do 2021 r. wydawał się niezachwiany. Jeszcze w 2021 r. do Polski sprowadzono ok. 14 tys. t miodu, ale już rok później było to 20 tys. t, a więc mniej więcej tyle, co w skali przeciętnego roku produkujemy w kraju. Rekordowe dla importu miodu były lata 2020 i 2021, kiedy to sprowadzono na nasze terytorium ponad 37 tys. t tego produktu w każdym roku. W 2022 r., który był raczej udany dla krajowej branży, import zmalał, ale nieznacznie. Wwieziono do Polski ok. 32 tys. t miodu.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Trochę też eksportujemy

Polski eksport miodu w ostatnim dziesięcioleciu oscylował wokół poziomu 15 tys. t. Bardzo blisko tego pułapu byliśmy w latach 2014, 2016–2019 i 2022. Niepokojące są jednak dane za ostatnie trzy lata. Zaznacza się tu silny trend spadkowy. Jeszcze w roku 2020 z Polski wyjechało przecież prawie 25 tys. t miodu. Pocieszające jest jednak, że przeciwnie prezentowały się średnie stawki, które z ok. 10 zł/kg powędrowały na ok. 16 zł/kg.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Innymi słowy…

Powyżej przytoczone dane pochodzą z GUS-u. Każdy może je interpretować na swój sposób. Jednak liczby rzędu tysięcy ton, a więc tysiące tysięcy kilogramów, bywają zwyczajnie trudne do wyobrażenia. To wada, która zaciemnia skalę handlu międzynarodowego osobie na co dzień niezajmującej się tym zagadnieniem. Spróbuję przełożyć więc powyższe informacje na jednostki miary bardziej namacalne, dające łatwiejszy w interpretacji obraz stanu rzeczy.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów


Fot. BalashMirzabey z freepik

Subiektywny komentarz

Trudno jednoznacznie skomentować tę sytuację. O ile zaraz po zakończeniu miodobrań miałem propozycję sprzedaży hurtowej miodu w beczkach po 15,50–16,00 zł/kg za wielokwiat i o kilka złotych drożej za każdy kilogram miodów gatunkowych, o tyle teraz docierają do mnie informacje o stawkach zaczynających się już od 13,00 zł/kg. To może nieść bardzo negatywne konsekwencje nie tylko w perspektywie najbliższych miesięcy czy kolejnego sezonu, ale i długofalowe. Jednoczesna silna presja cenowa generowana dużym napływem miodu z zagranicy w połączeniu z coraz droższymi środkami produkcji w gospodarstwach (cukier, pasze, leki, drewno, sprzęt, paliwo), może przekładać się na ograniczanie skali działalności dużych pasiek, trudności w przekazywaniu międzypokoleniowym obecnie nieźle funkcjonujących gospodarstw czy zniechęcać pasieczników do rozwijania hobbystycznych pasiek w półzawodowe, czy takich właśnie we w pełni profesjonalne pasieki. Bez silnego trzonu gospodarstw dużych, wędrownych, w których pszczoły prowadzone są mądrze – poprawnie leczone, stymulowane do rozwoju w odpowiednich momentach, selekcjonowane pod kątem warunków, w jakich funkcjonują – w dalszym ciągu nie będzie możliwe zaspokojenie potrzeb polskiego rynku na miód.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Być może potrzebne jest też współdziałanie na płaszczyźnie promocji walorów krajowego miodu, jego przewag nad produktami konkurencyjnymi i wpływu na organizm ludzki. Takie działania musiałyby być jednak prowadzone w nowoczesny sposób, być może w porozumieniu z influencerami, np. popularnymi sportowcami. Wyobraźmy sobie tylko, gdyby w telewizyjnym wywiadzie np. Robert Lewandowski powiedział, że jada polski miód. Przywozi go specjalnie z Polski do Barcelony, gdzie pracuje i mieszka, a zaopatruje się w lokalnej pasiece w pobliżu jego domu na Mazurach. Utworzenie funduszu promocji polskiego miodu, do którego odprowadzane byłyby choćby symboliczne składki od każdej rodziny pszczelej w połączeniu ze środkami pozyskanymi z innych źródeł, pod warunkiem rozsądnego ich spożytkowania, mogłyby przyczynić się do wzmocnienia patriotyzmu zakupowego Polaków względem miodu. A działania promocyjne można by realizować przecież także na zagranicznych rynkach dla nas kluczowych – jak Niemcy czy Francja.

Branża pszczelarska w Polsce jest słaba. Duży import miodu komplikuje sytuację, ale tak naprawdę jest jednocześnie przyczyną i pochodną tego stanu. Wprowadzenie zmian o znaczeniu strukturalnym dla całego sektora, profesjonalizacja gospodarstw w połączeniu z wykreowaniem pozytywnego wizerunku polskiego miodu mogą stworzyć korzystniejsze warunki do uprawiania pszczelarstwa w warunkach tak bardzo otwartego przecież, wysoce zglobalizowanego rynku. _


1 - Więcej na ten temat można przeczytać w artykule Martyny Walerowicz pt. „MIT? W Chinach sady są zapylane ręcznie, bo ludzie wytruli pszczoły?” opublikowanym w „Kalendarzu Pszczelarza z Pasją” na 2022 r., dostępny również w formie książki o tym samym tytule oraz w Internecie pod adresem:
https://pasieka24.pl/index.php/pl-pl/biblioteczka-pszczelarza-z-pasja-ksiazki-pasieki/230-k2500-pszczelarskie-fakty-i-mity/3173-s138-mit-w-chinach-sady-sa-zapylane-recznie-bo-ludzie-wytruli-pszczoly-2

2 - Eksporter netto – różnica między wartością eksportu i importu danego państwa. Wartość ta pozwala ocenić, jaki jest wynik wymiany handlowej między danym krajem a zagranicą – przyp. red.


 Wydanie tradycyjneZamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"