fbpx

Za chwilę wiosna…

Pierwszy kwartał to początek nie tylko nowego roku kalendarzowego, ale i pszczelarskiego. Dla nas sezon pasieczny zaczyna się wraz z pierwszymi wiosennymi pracami w pasiece. Jeśli  chodzi o ciągłość prowadzenia pasieki, to za początek roku można uważać rozpoczęcie przygotowań rodzin do zimy, a więc sierpień, a w niektórych pasiekach nawet połowę lipca.


fot.©Jerzy Jóźwik

Jednak z punktu widzenia biologii rodziny pszczelej rok rozpoczyna się w styczniu. To właśnie wtedy matki zaczynają składać pierwsze jajeczka, a bodźcem do tego jest wydłużający się dzień. Zimowe czerwienie mogło zresztą trwać przez cały czas, czemu sprzyjała dość wysoka temperatura w listopadzie i grudniu. Jednak przy „normalnej” zimie czerwienie ustaje wraz z pierwszymi przymrozkami, by rozpocząć się około połowy stycznia.

Nie dotyczy to pszczół pochodzących z ciepłych stref klimatycznych, zwłaszcza żółtych pszczół popularnie określanych jako „Włoszki” oraz pszczół Buckfast. Matki tych linii i krzyżówek mogą czerwić przez całą zimę, gdyż na terenach zamieszkiwanych przez ich przodków zima jest łagodna lub nie ma jej wcale. Do tego w Południowej Europie i Północnej Afryce różnice między długością dnia w miesiącach letnich i zimowych nie są tak duże jak u nas.

Pszczoły te charakteryzują się więc intensywnym rozwojem przez cały sezon, również w drugiej połowie lata. Niestety, rozwój ten może trwać również zimą, co przy długo utrzymujących się niskich temperaturach będzie przyczyną dużych strat.

Za to „nasze” pszczoły, czyli te wywodzące się z pogłowia utrzymywanego w barciach przez naszych pradziadów, jak również kaukaskie i większość Krainek zimują dobrze, a rozwijać się zaczynają dopiero po zimowym przesileniu. Ale tylko wtedy, gdy dopisze pogoda, gdyż siarczyste mrozy skutecznie hamują rozwój. Przypadkowe jajeczka składane przez matkę spadają na dno ula. Larwy wyklute z jajeczek złożonych wcześniej, gdy było ciepło, są zjadane przez pszczoły.

Taka sytuacja trwa w rodzinach nawet do końca lutego, zależnie od panujących na dworze temperatur. Dlatego wczesne, styczniowe loty pszczół nie oznaczają zakończenia zimowli. Pszczoły bowiem latają wtedy, gdy pozwoli na to pogoda.

Wszelkie rewelacje dostarczane przez dziennikarzy z „niepszczelarskich” mediów, informujące o rychłym zakończeniu zimy, bo pszczoły się obudziły, są błędne. Zima nie odchodzi dlatego, że pszczoły zaczęły latać, lecz pszczoły latają, gdyż zrobiło się ciepło. Takie ocieplenie, zwłaszcza wczesne, styczniowe, nie musi oznaczać nadejścia wiosny.

Nadal trwa zima

Styczeń i luty są więc miesiącami jak najbardziej zimowymi. Do tej zasady musi dostosować swoje działania pszczelarz, choć czasami trudno się powstrzymać przed zajrzeniem do uli w cieplejszy zimowy dzień. Zwłaszcza w lutym, gdy słońce przygrzeje i pszczoły wylatują, aż kusi, by pokazać się w pasiece i sprawdzić, czy w ulach jest wszystko w porządku, czy jest dosyć zapasów, są matki i czy pszczoły dobrze zajmują się czerwiem. Jednak zaglądanie do uli teraz, w środku zimy, a nawet w jej drugiej części, może pszczołom zaszkodzić.

Nawet stwierdzenie zbyt małych ilości zapasów będzie tylko przyczyną niepotrzebnego niepokoju u nas. Zresztą, dokładne zdiagnozowanie ilości zapasów w zimującej rodzinie teraz jest niemożliwe, chyba, że ul z pszczołami zważymy i porównamy jego masę z tą z początku zimowli.

Dobrze znane i dokładnie opisane sposoby ratowania rodzin, które po zimie są osłabione lub głodne, dotyczą okresu po pierwszym wiosennym oblocie, gdy temperatura w dzień regularnie zaczyna podnosić się powyżej 10°C, a „zima odchodzi do morza” (dzień św. Grzegorza, 12 marca).

Wcześniej nie można pomóc pszczołom, które mają kłopoty z przezimowaniem. Można jedynie podtrzymywać przy życiu rodziny, którym skończyły się zapasy (oczywiście z winy pszczelarza, który oszczędzał na karmieniu lub zazimował słabą rodzinę i jej zapasy zostały zrabowane jesienią).

Takie dokarmianie polega na położeniu na górnych beleczkach ramek placka z ciasta miodowo–cukrowego, zawiniętego w folię podziurawioną od spodu widelcem. Pszczoły ciasto spożyją, ale jeśli szybko się nie ociepli, mogą nadal być zagrożone osypaniem się z głodu. Każde bowiem karmienie w okresie przedwiosennym przyspiesza rozwój i prowadzi do jeszcze szybszego zużycia zapasów.

Wiosenny oblot

Przełomowym wydarzeniem w pasiece jest pierwszy oblot wiosenny. Pszczoły w słoneczny dzień, gdy temperatura na dworze wzrośnie do 10 – 12°C w cieniu, zaczynają masowo wylatywać z ula, by pozbyć się nagromadzonego w jelicie prostym kału. Oblot ten trwa od kilkunastu minut do godziny. Później pszczoły się uspokajają, co najwyżej pojedyncze zbieraczki kontynuują loty po wodę.

подписка [...] - Nu poţi citi decât fragmente ale articolelor - Abonament

Jest ono tym bardziej skuteczne, gdy pszczoły mają dostęp do zapasów pierzgi lub mogą korzystać z pożytków pyłkowych. Pamiętać jednak należy, że wyjątkowo wczesny i dynamiczny rozwój jest potrzebny w pasiekach, które będą miały do dyspozycji wczesne pożytki towarowe, a wcześnie wychowane duże ilości pszczół znajdą zatrudnienie przy zbiorze nektaru z drzew owocowych, mniszka, rzepiku lub rzepaku.

Jeśli bowiem pierwszym towarowym pożytkiem ma być akacja lub malina, tak „podpędzane” rodziny wyroją się już na początku maja.

Sławomir Trzybiński


 Abonament